środa, 5 kwietnia 2017

La Isla Bonita (część ostatnia)

Jeszcze nie tak dawno temu byłam zdecydowanym przeciwnikiem odwiedzania jakiejkolwiek wyspy kanaryjskiej. 
Dlaczego? Wydawały mi się nudne, za gorące, zdecydowanie za mało zielone, suche i przede wszystkim mało atrakcyjne na zdjęciach (tak, zawsze szukam w internecie zdjęć przyszłych destynacji!)

Po odwiedzeniu tylko dwóch (skrajnie od siebie oddalonych: Lanzarote i La Palma ) z siedmiu głównych wysp kanaryjskich i jednej małej (Isla Graciosa), nie napiszę, że się totalnie co do nich pomyliłam, ale ...łagodnie do nich przekonałam. 

Z pewnością są atrakcyjne ze względu gwarancji pogodowej, wygodne do podróżowania z dziećmi, fenomenalne temperaturowo zimą i miedzy sobą różne. Każda jest inna i każda ma w swojej ofercie inne atrakcje. Zatem zanim się wybierzecie na którąś, pobuszujcie w internecie na czym najbardziej Wam zależy.

Ja La Palmę będę miło wspominać. Najbardziej podobała mi się jej różnorodność. Każdy znajdzie tam coś atrakcyjnego!

A na koniec ostatnia seria zdjęć.

Widok z plaży na ekologiczną plantację bananów.
Warto pójść na płatną wycieczkę. Atrakcja dla starych i młodych!




Playa en Puerto Naos
to już ta zawsze ciepła i słoneczna strona wyspy :)




Parque Nacional de la Caldera de Taburiente
znajduje się w centum wyspy, gdzie wiele szlaków z różnych stron prowadzą do olbrzymiego krateru w centrum wyspy.



 Widok na krater mieliśmy jeszcze gorszy niż poniżej, zatem pozostaje nam sobie tylko wyobrazić jak wygląda :) Ale wędrówka sama w sobie bardzo nam się podobała.


Kolejna piękna zawsze ciepła i słoneczna plaża na zachodniej stronie wyspy
Playa de Tazacorte





Tuż obok plaży jest wielki masyw skalny na który można się wpiąć i po drodze obejrzeć domy w skale, które kiedyś były zamieszkiwane przez różnej maści wagabundów, a teraz zamknięte na trzy spusty i ich użytkowanie surowo wzbronione.

My nie daliśmy rady dojść na sam szczyt :)


Miasteczko Tazacorte u swoich podnóży ma wielką plantację bananów ciągnącą się po samo wybrzeże oceanu, po której ciekawie jest się powłóczyć. 


Banan nie z drzewa, na drzewie dopiero dojrzewały.


Wbrew pozorom, to nie stolica La Palmy jest największym i najbardziej zaludnionym miastem wyspy, lecz Los Llanos de Aridane
Pięknie położone, przytulne i urokliwe zdecydowanie zachęca do zapuszczenia korzeni. Przez przypadek trafiliśmy tu nawet wegańską restaurację prowadzoną przez polską szefową :)








Południe wyspy to dwa wulkany, Volcano Teneguia (ostania aktywność w 1971) i San Antonio
oraz Las Salinas Marinas de Fuencaliente (czyli miejsce produkcji soli morskiej z oceanu)



Krajobraz bardzo przypominający Lanzarote.


I ostatni zachód na zachodniej stronie wyspy!

Do następnego! :*

6 komentarzy:

  1. Pięknie :-) Choć niestandardowo ;-) Wszak Wyspy Kanaryjskie funkcjonują w masowej świadomości w drinkowo-parasolkowo-złotopiaszczystej wersji ;-) W mojej do dziś też! Cudna, grafitowa plaża :-) Czuję się zchęcona, no może plantacją, bo zaraz w głowie mam te pajączki z dyskontu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miało być "...zachęcona, no może poza plantacją..." ;-)

      Usuń
    2. Złotopiaszczysta wersja to na pewno nie na Lanzarote ni La Palmie. Ale Isla Graciosa już tak. Tak jak wspomniałam każdy znajdzie coś dla siebie :) Miło mi, że zachęciłam. Nie sądziłam, że ktoś przebrnie przez taką ilość fot :) Uściski!

      Usuń
    3. Nie wiem co to pajączki z dyskontu, ale ta plantacja było ekologiczna i banany były przesmaczne! :)

      Usuń